Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Badania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Badania. Pokaż wszystkie posty
Czy alkohol benzylowy to "bezpieczny" konserwant?

Czy alkohol benzylowy to "bezpieczny" konserwant?


Pisałam Wam jakiś czas temu na Instagramie, że tonik, który używałam zmienił zapach na migdałowy. Zaczęłam szperać trochę w literaturze. Dzięki temu i poprzednim doświadczeniom w mojej pracy mogłam powiązać to z reakcją utleniania alkoholu benzylowego, który również znajdował się w składzie INCI mojego toniku. 

Wiedziałam, że alkohol benzylowy utlenia się do benzaldehydu, ale nie sądziłam, że może wydarzyć się to bez udziału katalizatora lub specjalnych warunków reakcji. Alkohol benzylowy pełni rolę konserwanta w kosmetykach. Powszechnie uważa się, że jest substancją "bezpieczną",  a kosmetyki tak konserwowane otrzymują status eko. Natomiast benzaldehyd, który jest kolejnym w etapie przemian, to związek trujący i niebezpieczny. Może nie umrzecie od razu przez nałożenie kremu, w którym nastąpiła przemiana jednego związku w drugi, ale na pewno podrażnicie sobie skórę. Prawo kosmetyczne reguluje zawartość alkoholu benzylowego w gotowym produkcie, jednak nikt nie zwraca uwagi na warunki wytwarzania lub na zawartość zanieczyszczeń, która po pewnym czasie od produkcji może być wyższa. Powodów zajścia takiego zjawiska (przemiany alkoholu w aldehyd) może być kilka. Może to być kwestia zapowietrzenia masy kosmetyku (winny jest znajdujący się w powietrzu tlen) lub szczątkowe ilości jonów metali obecne w wodzie produkcyjnej.

Jak już wspomniałam, zaczęłam szukać w literaturze naukowej. Byłam ciekawa czy ktoś już to opisał wcześniej.

Alkohol benzylowy nie budzi takich kontrowersji jak znane wszystkim parabeny. Trochę czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego artykułu, takiego który opisywałby przebieg tej reakcji w układzie podobnym do kosmetyków. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami tym co znalazłam. 

Naukowcy opisują przebieg doświadczenia i metodykę badań. Przygotowanie próbek polegało na zrobieniu roztworów wodnych alkoholu benzylowego o różnych stężeniach (użyto wody demineralizowanej i oczyszczonej). Próbki były przechowywane w różnych warunkach eksperymentalnych: 

✤ pierwsza część w szczelnie zamknięte, pozbawione tlenu i dostępu światła dziennego,
✤ druga część w zamkniętych w opakowaniach przepuszczających tlen, wystawionych na działanie promieniowania słonecznego.

Udowodniono, że reakcja utleniania alkoholu benzylowego zachodzi w niewielkim stopniu nawet w warunkach idealnych, to znaczy beztlenowych i bez dostępu światła. A jednak  większość kosmetyków to roztwory wodne: toniki, płyny micelarne, mgiełki, esencje, nawet kremy to w 60% woda. I nikt nie przechowuje ich w tak rygorystycznych warunkach. 
Co w takim razie dzieje się gdy produkt chcąc nie chcąc zawiera tlen z powietrza? 

W środowisku tlenowym reakcja utleniania alkoholu benzylowego do benzaldehydu przebiega o wiele chętniej. 

Oznacza to, że możliwe jest to również w kosmetykach.
Nikt nie bada w kosmetykach zawartości zanieczyszczeń benzaldehydem, ponieważ dla firm jest to zbyt drogie badanie. Liczy się tylko to czy konserwant jest w stanie utrzymać czystość mikrobiologiczną przez okres 2 lub 3 lat, a nie to jakie interakcje zachodzą w produkcie.

Dlatego bądźcie ostrożne jeśli widzicie w składzie "benzyl alcohol" i nie ufajcie bezgranicznie informacji na etykiecie typu "eko". Sprawdzajcie też datę produkcji, a nie tylko datę ważności.  Dzięki temu będziecie kupować świeże kosmetyki, w którym prawdopodobieństwo przekształcenia alkoholu benzylowego w benzaldehyd jest mniejsze. Dobrze jest też wyrobić sobie nawyk odpowiedniego przechowywania (z dala od słońca, na przykład w szafce w łazience). 
Na nasze szczęście benzaldehyd można wyczuć samemu, ponieważ ma zapach migdałów :). Na dole znajdziecie informacje o publikacji jaką przytoczyłam. Piszcie jeśli zrodziły się Wam w głowie jakieś pytania. 

PS Korzystajcie z wiosennego słońca ile się da! ♥️


Literatura: 

N. N. Sudareva, E. V. Chubarova, Time-dependent conversion of benzyl alcohol to benzaldehyde and benzoic acid in aqueous solutionsJournal of Pharmaceutical and Biomedical Analysis, 2006, 1380-1385.

Dlaczego nie wolno stosować witaminy D w kosmetykach?

Dlaczego nie wolno stosować witaminy D w kosmetykach?


Po poprzednim poście nasuwa się pytanie: Dlaczego właściwie witamina D3 widnieje na Liście substancji zakazanych w kosmetyce? 

Nie znalazłam do tej pory żadnego źródła, które jednoznacznie odpowiedziałoby na to pytanie. 

Domyślałam się, że stało się tak ze względu na budowę chemiczną tej substancji i związane z tym określone działanie na organizm. 

➳ Jaka jest rola witaminy D?

Jesteśmy na etapie gdy witamina D jest syntetyzowana w komórkach skóry (keratynocytach). Następnie stamtąd jest ona transportowana za pomocą odpowiedniego biała (takiego biologicznego samochodu) do wątroby. Tam ulega przekształceniu w kalcytriol ➳ aktywny hormon, który kontroluje całą gospodarkę wapniowo-fosforanową [1]. Mówiąc prościej: to dzięki tej substancji, czyli aktywnej postaci witaminy D, nasz organizm dostaje informacje, że ma za mało wapnia lub fosforu do prawidłowego funkcjonowania i musi go sobie pobrać z pokarmu. Pojawia się też coraz więcej artykułów, które dowodzą jak bardzo witaminy D potrzebuje mózg do prawidłowego rozwoju [2]. 


Znacie teraz podstawową funkcję witaminy D w naszych organizmach. Czas na kilka podstawowych właściwości. Witamina D jest związkiem lipofilowym ➳ świetnie rozpuszcza się w tłuszczach. Bez problemu przenika przez skórę. Dodatkowo musicie wiedzieć, że możemy wydalić niewielkie ilości witaminy D, reszta jest akumulowana. Dlatego gdybyśmy kupili balsam z witaminą D i aplikowali go codziennie po wieczornej kąpieli na całą powierzchnię ciała nastąpiłoby nadmierne wchłanianie witaminy D. W końcu skóra to największy organ jaki mamy. Z kolei nadmiar witaminy D powoduje przede wszystkim odkładanie wapnia w tkankach miękkich na przykład nerki, wątroba czy serce ♥ [3]. 

Cholekalcyferol, choć wciąż nazywany potocznie witaminą D, jest hormonem [4]. Reakcje hormonalne pełnią bardzo ważną rolę w prawidłowej pracy organizmu i dlatego muszą pozostać pod kontrolą. Kosmetyk zawierający witaminę D musi zostać zarejestrowany jako lek, a wtedy, jak się domyślacie, nie byłby już kosmetykiem tylko lekiem. Rejestracja leków nie jest ani szybka ani tania, dlatego łatwiejszym okazało się znalezienie drogi alternatywnej. 

Jeśli zaciekawił Was temat to zajrzyjcie do publikacji poniżej. 
Cieszcie się wolnym czasem z rodziną i pamiętajcie: świątecznego piernika nigdy za wiele! ♥

Literatura: 

[1] J. M. Berg, J.L. Tymoczko, L. Stryer, Biochemia, Wydawnicto Naukowe PWN, 2011. 
[2] D. W. Eyles, T.H.J.Burne, J. J. Mc Grath, Vitamin D, effects on brain development, adult brain function and the links between low levels of vitamin D and neuropsychiatric disease, Frontiers in Neuroendocrinology, 2013, 47-64. 
[3] F. Alshahrani, N. Aljohani, Vitamin D: Deficiency, Sufficiency and Toxicity, Nutrients 2013, 5, 3605-3616. 
[4] https://pubchem.ncbi.nlm.nih.gov/compound/Vitamin_D3#section=Top

Witamina D na Liście substancji zakazanych

Witamina D na Liście substancji zakazanych


Czy przyszło komuś do głowy, że istnieje witamina, której nie wolno stosować w kosmetykach? A jednak! W dzisiejszym poście wyjaśnię Wam jak witamina D3 znalazła się w kosmetykach pomimo Listy substancji zakazanych dołączonej do Rozporządzenia UE z 2009 roku [1]. 


Prym w branży wiedzie od dłuższego czasu znane wszystkim trio: witamina A, E i C. Chyba nie istnieje bez nich żaden kosmetyk. Jednak pielęgnacja tak jak moda - szybko się zmienia.

Tematem powtarzanym na wszystkich targach kosmetycznych jest szybki styl życia, ekologia, ale przede wszystkim smog, a hitem tego lata okazały się kosmetyki chroniące przed pełnym spektrum promieniowania UVA/UVB/HEVL/IR. Witamina D świetnie łączy się z tymi tematami, pasuje do całego "story" wymyślonego przez działy marketingu, a w dodatku pozwala wyróżnić się na tle konkurencji. I tu zaczyna się clou całego tekstu…


Światowa Organizacja Zdrowia apeluje o potrzebie dodatkowej suplementacji witaminy D ze względu na nowoczesny tryb życia milenialsów. U większości populacji pojawił się duży deficyt witaminy D co może prowadzić nawet do powstania nowotworów. Czy nie jest tak, że rano wychodzimy z domu do samochodu, następnie z samochodu do biura, gdzie spędzamy 8 godzin w pracy (albo nawet więcej) i wracamy kiedy już zapadnie wieczór? Nie przebywamy na świeżym powietrzu tyle ile powinniśmy [2]. Musicie wiedzieć, że witamina D jest wyjątkowa, ponieważ możemy wyprodukować ją sobie sami [3]. Wystarczy, że oddamy się na dłuższą chwilę promieniom słonecznym i gotowe!


Jednakże... Powiedzmy sobie szczerze, zimą prawie nie widzimy słońca, a co dopiero mówić o wystawieniu kawałka gołej skóry, żeby dostarczyć odpowiednią dawkę promieniowania potrzebą do produkcji witaminy D. Kiedy temperatura sięga -5 stopni Celsjusza jedynie mój nos wystaje znad szalika (też tak macie?). A to zdecydowanie za mało. 

Latem, jako świadomy konsument XXI wieku, nakładam na siebie warstwy kremu z filtrem. Naukowcy twierdzą, że już bloker SPF 30 znacznie redukuje produkcję witaminy D w skórze [2]. I co teraz? Ryzykować rakiem skóry czy produkować witaminę D?

Niedobór witaminy D jest widoczny w całym organizmie. Wszyscy wiemy, że jej brak jest szkodliwy dla układu kostnego, ale okazuje się, że również niekorzystnie wpływa na kondycję skóry.

Jaki wpływ ma witamina D na naszą skórę? 


Witamina D reguluje proliferację naskórka w warstwie podstawnej [4] i przyczynia się do różnicowania keratynocytów, które tworzą górną warstwę naskórka. Innymi słowy szybkie, niekontrolowane namnażanie się komórek (poliferacja) powoduje szybsze starzenie się skóry. Witamina D stabilizuje ten proces.

Jak w takim razie ominąć zakaz Unii Europejskiej i wypełnić lukę, która powstała? 

W produktach dostępnych w sklepach, nie została użyta witamina D w czystej postaci lecz jej prekursor - prowitamina D. Jego chemiczna nazwa to 7-dehydrocholesterol (7-DHC). W skórze ulega przemianie dwuetapowej do właściwego związku. Dlatego na etykietach kremów widnieje "Pre-D3" lub "D Pro". Ważne jest jednak to, że wciąż potrzeba słońca, aby aktywować reakcję przemiany. 

Wymyślono jak zjeść ciasto i mieć ciastko. Używałyście już taki produkt? Może zauważyłyście poprawę kondycji skóry twarzy? Piszcie swoje opinie. Możliwe, że właśnie tego potrzebuje nasza skóra!








Literatura: 

[1] ANNEX II (CosIng 2), List of substances prohibited in cosmetic products. 

[2] M. F. Holick, T. C Chen, Vitamin D deficiency: a worldwide problem with health consequences, The American Journal of Clinical Nutrition, 2008, 87, 1080S– 6S.

[3] R. Nair, A. Maseeh, Vitamin D: The “sunshine” vitamin, Journal of Pharmacology and Pharmacotherapeutics, 2012, Vol 3, Issue 2. 

[4] D. D. Bikle, Vitamin D metabolism and function in the skin, Molecular and Cellular Endocrinology, 2011, 347 80–89.

D.D. Bikle, Vitamin D and the skin.

Twoja skóra może spać lepiej, Ty również!

Twoja skóra może spać lepiej, Ty również!



Hej! Zacznijmy sypiać z roślinami!

Dobrze przeczytałyście. :D Rośliny doniczkowe pomogą Wam ,Dziewczyny, w utrzymaniu zdrowego wyglądu skóry, szczególnie podczas snu. Warto mieć je w swojej sypialni. Naukowcy NASA odkryli, że rośliny domowe są świetnymi , naturalnymi filtratorami powietrza. Celem tych badań (Clean Air Study) było wytypowanie roślin, które mogłyby posłużyć do produkcji tlenu i oczyszczania powietrza na stacjach kosmicznych.

Test przeprowadzono w hermetycznie zamkniętym laboratorium, w którym zmierzono ilość lotnych substancji chemicznych. Po pewnym czasie badania jakości powietrza wykazały redukcję związków toksycznych a wzrost zawartości tlenu w pomieszczeniu.

Okazało się, że dracena i chryzantema, są nie tylko łatwe w pielęgnacji, ale i doskonale oczyszczają powietrze z toksycznych chemikaliów, takich jak: amoniak, trójchloroetylen czy benzen.




Jakie niebezpieczne związki chemiczne mogą znajdować się w Waszych mieszkaniach?

1. Formaldehyd - jest konserwantem np. w lakierach do paznokci. Zielenicy Sternberga, zwanej też czubiastą, udało się w ciągu 24 godzin zredukować zawartość formaldehydu o 90%! To robi wrażenie!

2. Ksylen - to związek konserwujący drewno.

3. Benzen - zawierają go kleje i lakiery.

4. Smog elektromagnetyczny - to promieniowanie urządzeń elektrycznych, których niestety mamy coraz więcej w domach. Pisałam jakiś czas temu o promieniowaniu niebieskim, które jest wyjątkowo szkodliwe dla skóry (kliknij tutaj, aby przeczytać).

5. Nikotyna i substancje smoliste - tu nie trzeba nikomu mówić, że źródłem tych związków są papierosy i dym tytoniowy.


Naukowcy radzą, aby na każde 9m² powierzchni, przypadała co najmniej 1 roślina - im większa tym lepiej.

Spójrzcie poniżej, które rośliny wykazują właściwości oczyszczania powietrza i mogą być naturalnymi filtrami w Waszych domach:

Dracena obrzeżona: usuwa z powietrza formaldehyd, trójchloroetylen i ksylen. W trakcie przeprowadzonych przez NASA testów udało się jej w ciągu doby obniżyć zawartość formaldehydu nawet o 70%!

Epipremnum złociste: to roślina pnąca, która usuwa benzol, formaldehyd i ksylen. Potrzebuje niewiele światła do życia, ale uwaga - jest trująca.

Zielistka Sternberga: jej magazynujące wodę korzenie pozwalają obejść się przez jakiś czas bez podlewania (ja też zasuszam wszystkie kwiaty, które dostaję). Zielistka obniża w powietrzu zawartość formaldehydu oraz ksylenu.




Paprotka Kimberly Queen: dobrym miejscem dla niej jest łazienka, ponieważ świetnie neutralizuje szkodliwe związki z kosmetyków, dezodorantów i perfum.

Figowiec Benjamina: rozkłada formaldehyd pochodzący z mebli, farb i dywanów, i tu bardzo ważna informacja: jest to bardzo mało wymagająca roślina ;).

Nefrolepis wyniosły: to paprotka usuwająca formaldehyd i ksylen z powietrza, przy okazji jest bardzo dobrym nawilżaczem powietrza.

Aloes zwyczajny: aktualnie bardzo popularny sukulent, którego miąższ posiada właściwości łagodzące. W nocy wytwarza tlen w procesie fotosyntezy i również doskonale nawilża powietrze.

Noc to wspaniały czas regeneracji całego organizmu, również naszej skóry. Pamiętaj, że możesz zwiększyć efektywność tego procesu poprzez otaczanie się roślinami. Więcej tlenu w twojej sypialni oznacza, że Wy i Wasza skóra będziecie lepiej oddychać powietrzem wolnym od toksyn a dzięki temu będziecie lepiej spać.

A teraz życzę Wam dobrej nocy i wypoczętej skóry Kochani!


***

Hey! Let's start sleep with plants! :D

Plants can help you to have healthy skin, especially while you are sleeping.  NASA scientists have discovered that indoor plants are great air filtrators. The purpose of Clean Air Study was to identify plants that could be used to produce oxygen and purify air at space stations.

The test was carried out in a laboratory which was hermetically closed. First, the scientists measured amount of volatile chemical substances. After some time, air quality tests showed reduction of toxic compounds and increase of oxygen content in the room.

It turned out that dracaena and chrysanthemum are not only easy to care for but also perfectly clean the air from toxic chemicals such as: ammonia, trichlorethylene or benzene.

What dangerous substances can be found in your house?

1. Formaldehyde - a preservative for example in nail polishes. Sternberg's green-leaved, also known as spotted? Is able to reduce formaldehyde by 90% during 24 hours!

2. Xylene - a wood preservative compound

3. Benzene - you can find it in adhesives and varnishes

4. Electromagnetic smog -  radiation of electrical devices which we cannot live without it. I wrote some time ago about blue radiation which is extremely harmful for your skin (click here to read).

5. Nicotine and tar - I think I don't have to tell anyone what the source of these compounds is.
Researchers advise at least 1 plant for every 9m², the higher  plant is, the better effect it has got.

Take a look below which plant have air cleaning properties and which one can be natural filters in your bedroom:

Dracaena marginata removes formaldehyde, trichlorethylene and xylene from the air. NASA researches showed that this plant is managed to reduce the formaldehyde up to 70% during 24 hours!

Epipremnum aureum: this climbing plant that removes benzene, formaldehyde and xylene. It doesn't need a lot of light to live but be careful - it contains poison.

Chlorophytum: this plant has got a water-storing roots. Good option if you very good in forgetting about watered or if you are most time out of town. This plant lowers the content of formaldehyde and xylene in the air.

Nephrolepis obliterata - bathroom is a very good place for it because it perfectly neutralizes harmful compounds from cosmetics, deodorants and perfumes.

Ficus benjamina decomposes formaldehyde from furniture, paints and carpets. And one very important thing… It also doesn't need your attention as well.

Nephrolepis exaltata Schott is a fern that removes formaldehyde and xylene from the air and by the way this is very good air humidifier.

Aloe vera - another natural air humidifier, very popular nowadays succulent whose pulp has got wonderful properties. It produces oxygen in the process of photosynthesis at night.


Night is a great time to regenerate the whole body, including your skin. Remember that you can increase the efficiency of this process by surrounding yourself with plants. More oxygen in your bedroom means that you and your skin will breathe with air free of toxins and sleep better.

So... Good night everyone! Sleep well in clean air!



Literatura: 

B. C. Wolverton, J. D. Wolverton, Plants And Soil Microorganisms: Removal of Formaldehyde, Xylene, and Ammonia from the Indoor Environment,  Journal of the Mississippi Academy of Sciences, 1993, Vol. 38, No.2. 


Poradnik NASA/NASA Graphic: Klik 



Nowości w składach kosmetyków

Nowości w składach kosmetyków


Pozostając w tematyce poprzedniego posta podzielę się z Wami nowinką. Doszły mnie słuchy, że jakiś czas temu zakończył się patent firmy Shiseido na Sodium Acetylated Hyaluronate. Oznacza to, że pozostałe firmy mogą teraz swobodnie rozpocząć badania nad syntetyzowaniem tego surowca. Acetylowana sól kwasu hialuronowego to składnik, który będzie służył wzmocnieniu działania nawilżającego kosmetyku. Został oparty oczywiście na bazie kwasu hialuronowego (jest jego pochodną). Charakteryzuje się znacznie większą zdolnością zatrzymywania wilgoci w naskórku i lepszym powinowactwem do skórny, co ma zapewnić większy stopień absorpcji. W porównaniu do tradycyjnego kwasu hialuronowego daje lepsze rezultaty przy tym samym stężeniu. Czyżbyśmy mogli pozwolić sobie niedługo na odrobinę luksusu w naszych kosmetykach? Jestem za! 

Podrzucam link do patentu: Klik 


*** 

I want to stay close to the subject of moisturize. I would like to share with you some news about ingredients. Some time ago the Shiseido patent on Sodium Acetylated Hyaluronate ended. It means that all companies can start the researches on its synthesis. Sodium Acetylated Hyaluronate is an ingredient that can improve the moisturizing effect of products. It's based on hyaluronic acid of course. Its properties is better ability to keep moisture in epidermis and better chemical affinity to the skin (it makes the absorption better). Compare to traditional hyaluronic acid, it gives better results at the same concentration.  Little bit of luxury in our cosmetics? I'm for!


Here you have the link to the patent:  Clic


Kwas hialuronowy SLMW, LMW czy HMW?

Kwas hialuronowy SLMW, LMW czy HMW?


Odkąd wyszła książka "Sekrety urody Koreanek" Charlotte Cho dużo zaczęło się mówić o nawilżaniu skóry. Kwas hialuronowy przechodzi obecnie swój renesans. Szukając efektu nowości w znanym nam dobrze surowcu technolodzy postawili na formę cząsteczki. W sklepach możemy już spotkać produkty zawierające kwas hialuronowy SLMW (Super Low Molecular Weight) o bardzo małym rozmiarze cząstek, zwany inaczej niskocząsteczkowym, dalej możemy wyróżnić ten o większym rozmiarze cząsteczek LMW - Low Molecular Weight i kwas hialuronowy wysokocząsteczkowy - HMW (High Molecular Weigh). W kosmetykach stosuje się zazwyczaj wszystkie 3 rodzaje kwasu hialuronowego na raz, ponieważ pozwala to osiągnąć super efekt w głębi i na powierzchni skóry.  

Zasada jest taka: im mniejsza cząsteczka tym głębiej może przenikać w głąb skóry. Pierwszy rodzaj kwasu hialuronowego - SLMW łatwo penetruje skórę. Absorbowany jest najgłębiej, przyciąga wodę z dolnych warstw i nawilża dolne warstwy skóry. Dodatkowo jest dobrym promotorem przejścia dla innych składników aktywnych zawartych w kosmetyku - pomaga w transporcie tych substancji. 
Średniocząsteczkowy kwas hialuronowy wpływa na komórki naskórka a dokładniej na tworzenie keratynocytów (komórki naskórka odpowiedzialne za zdrowy i młody wygląd) [2] i fibroblastów (komórki odpowiedzialne na przykład za produkcję kolagenu)[1]. 
Trzeci rodzaj kwasu hialuronowego o dużych rozmiarach cząsteczek ma zastosowanie filmotwórcze. Tworzy warstwę, która podwyższa poziom wilgoci w warstwie rogowej, powodując tym samym wygładzenie skóry na twarzy i przyjemne odczucia po nałożeniu kremu. Można go nazwać "mokrym kompresem" - ponieważ daje ulgę naszej skórze. 
Napiszcie jeśli spotkanie produkty z takimi 3 typami kwasu hialuronowego w sklepach. Ciekawa jestem która firma pokusi się o ten surowiec jako pierwsza!

*** 

"The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin" Charlotte Cho makes everyone talking a lot about moisturizing. Hyaluronic acid in very well-known material but currently, it undergos a renaissance... Technologists put on the form of the acid molecule to make it fresh. Now, we can find on shop shelfs products containing SLMW hyaluronic acid (Super Low Molecular Weight) - it means very small size of molecule, also LMW - Low Molecular Weight (the medium one) and HMW (High Molecular Weigh) - the biggest size of hyaluronic acid. Usually, they occur together because they are more powerful together.

The most important rule is: the smaller molecule is, the deeper penetration it has got. SLMW hyaluronic acid easily penetrates the skin. It is absorbed into the deepest layers. Then it attracts water molecules from the lower parts of the skin and thanks to this process it moisturizes. In addition, SLMW hyaluronic acid is a good transition promoter for other active ingredients. It helps in the transport of these substances.
Medium-size hyaluronic acid (LMW) influences the epidermis cells. This form has got good effect on formation of keratinocytes (epidermal cells responsible for healthy and youthful appearance) [2] and fibroblasts (cells responsible for production of collagen) [1].
The third type of hyaluronic acid (HMW) with large particle size has got a film-forming properties. It creates a layer on the top of the skin and increases the level of moisture in the stratum corneum. It makes the skin smooth. You may feel some pleasant sensations after applicaton the cream. You can call it a "wet compress" - because it gives relief to your skin.


Write me if you see some product with these 3 types of hyaluronic acid. I am curious which company use it faster!


Literatura

[1] E. Trabucchi, S. Pallotta, M. Morini, F. Corsi, R. Franceschini, A. Casiraghi, A. Pravettoni, D. Foschi, P. Minghetti, Low molecular weight hyaluronic acid prevents oxygen free radical damage to granulation tissue during wound healing, Int J Tissue React, 2002, 24(2), 65-71.

[2] S. Gariboldi, M. Palazzo, L. Zanobbio, S. Selleri, M. Sommariva, L. Sfondrini, S. Cavicchini, A. Balsari, C. Rumio, Low Molecular Weight Hyaluronic Acid Increases the Self-Defense of Skin Epithelium by Induction of -Defensin 2 via TLR2 and TLR4, J Immunol, 2008, 181:2103-2110.
Testy dermatologiczne - obowiązek czy nie?

Testy dermatologiczne - obowiązek czy nie?


Producenci posuwają się wciąż do małych nadużyć pisząc, że produkt przeszedł "niezbędne testy dermatologiczne". Przecież każdy kosmetyk musi zostać poddany testom dermatologicznym przed wejściem na rynek! To jest informacja nie mająca żadnego znaczenia, ponieważ, jeszcze raz powtórzę, 
każdy z dostępnych, sprzedawanych produktów przeszedł takie badania pozytywnie

Badania dermatologiczne produktu przed jego wypuszczeniem na rynek są obowiązkiem każdej firmy kosmetycznej, dlatego deklaracja "produkt testowany dermatologicznie" jest zbędna. 

Myślałam, że takie zabiegi marketingowe są już nieaktualne ze względu istniejące prawo Unii Europejskiej, które mówi:

"Nie są dozwolone oświadczenia wskazujące na określoną zaletę produktu, jeżeli zaleta ta polega jedynie na zgodności z minimalnymi wymogami prawnymi." [1]


Jednak przeglądając witryny internetowe zauważyłam, że informacje takie zamieszczane są nadal, różni się tylko ich miejsce - nie są to już etykiety. Zazwyczaj posuwają się do tego mniejsze przedsiębiorstwa, które wykonują tylko podstawowe badania swoim produktom (zaawansowane analizy wymagają dodatkowego nakładu kosztów). 

Nowe rozporządzenie dotyczące produktów kosmetycznych, które weszło w życie w 2017 roku mówi również o konieczności sporządzania do każdego kosmetyku Raportu Bezpieczeństwa, który jest niczym innym jak oceną bezpieczeństwa, którą wymieniono na powyższym obrazku.
Uwaga! Podaję listę obowiązkowych badań:




Świadomość konsumentów jest coraz wyższa. Wiele osób już wnika w składy żywności i kosmetyków. Ten krótki tekst ma Was dodatkowo uczulić na zabiegi marketingowe. Producenci nie powinni manipulować konsumentem robiąc z badań obligatoryjnych cechę wyróżniającą.




Pamiętajcie, że to samo dotyczy znaku "nietestowany na zwierzętach". W krajach UE obowiązuje całkowity zaraz testowania kosmetyków i surowców na zwierzętach oraz sprzedaży takich produktów. Od marca 2009 r. wszystkie badania  in vivo dotyczące toksyczności surowców zostały w UE zakazane. Natomiast w marcu 2013 roku został wprowadzony zakaz wdrażania do obrotu kosmetyków zawierających składniki badane in vivo na zwierzętach do celów kosmetycznych.


*** 

Companies are constantly make a small tricks claiming that the product has passed "essential dermatological tests". Every cosmetic must undergo dermatological tests before entering the market. This information has got no sense because each of the available, sold products has passed such tests positively.

Dermatological testing (before showing to the market) is obvious and determined by law. This is the responsibility of every cosmetic company. The declaration "dermatologically tested product" is unnecessary because without it cannot appear in shops.

I thought that such things are not happen in Europe because European Union made it forbidden by writing the regulation in 2013.

However, while I was surfing on the Internet I noticed that such information is still published. The place is only changed – now it’s not the label but a website. I think that usually small companies do this because they want to point out the fact that they do everything in accordance with the law.

The new Cosmetics Regulation which came out in 2017, also says that it is necessary to prepare a Safety Report for each cosmetic. This is nothing more than an Cosmetic Product Safety Report, which is mentioned in the picture above.
I give you a list of obligatory tests: 


Consumer awareness is getting higher. Many people are already read the food and cosmetics labels. This short text is written to show you same marketing tricks, because I think companies should not manipulate the consumer by making obligatory tests as a distinguishing feature.

Remember that the same happens to the sign "not tested on animals". Raw materials and cosmetics   cannot be testing on animals. It’s forbidden and you cannot sell this kind of product. All in vivo studies on the toxicity of raw materials have been banned in the EU in March 2009.  


[1] ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (UE) NR 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 r. określające wspólne kryteria dotyczące uzasadniania oświadczeń stosowanych w związku z produktami kosmetycznymi.
Blue light - najnowsze badania

Blue light - najnowsze badania



Żyjemy w czasach kiedy o promieniowaniu słonecznym powiedziano chyba już wszystko. Większość z nas jest świadoma niebezpieczeństwa związanego z dużą ekspozycją na słońce. Nakładamy kremy z wysokimi filtrami, głownie na plaży, ale jednak świadomość konsumenta jest coraz większa. Okazuje się, że wróg czyha na nas nawet w naszych telefonach i komputerach (z którymi niestety jesteśmy teraz nierozłączni). 

Słyszałyście może kiedyś o promieniowaniu niebieskim?

Promieniowanie niebieskie, czyli Blue Light, emitowane jest przez monitory komputerów, tablety, smartfony a nawet telewizory kineskopowe (CTR) [2]. To fale o długości od 400 nm do 500 nm [1], niektóre źródła podają nawet 380 nm. Jest to zakres promieniowania widzialnego. To znaczy, że te same fale świetlne docierają do nas wraz z promieniami słońca. 

Wszystko zaczęło się od oka... Naukowców ciekawił przypadek utraty wzroku u osób, które spędzały dużo czasu przed telewizorem. Przyczyną choroby było między innymi promieniowanie emitowane przez różnego rodzaju ekrany. 

Badania doprowadziły do odkrycia bardzo negatywnego wpływu blue light nie tylko na wzrok, ale również na skórę. Najbardziej narażone są twarz, szyja, dekolt i dłonie. Promieniowanie niebieskie dociera do głębokich warstw skóry. Głębiej niż promieniowanie UVB.

Widzicie to na widmie poniżej? 
Budowa skóry i jej penetracja przez promieniowanie UV oraz Blue Light [3].

Oto mała statystyka: spędzanie czterech z 5 ośmiogodzinnych dni roboczych przed komputerem naraża Cię na taką samą ilość energii jak 20 minut w promieniach słońca bez jakiejkolwiek ochrony!

Autorzy badań nad blue light potwierdzają, że ma ono znaczny wpływ na starzenie się skóry. Promieniowanie niebieskie dociera do skóry właściwej, gdzie uszkadza fibroblasty odpowiedzialne za proces produkcji kolagenu. Dodatkowo zwiększona zostaje poliferacja komórek skóry, czyli ich namnażanie, a co za tym idzie szybsze starzenie się skóry [4]. Niektóre badania pokazują, że ekspozycja na światło niebieskie modyfikuje lipidy i tworzy wolne rodniki odpowiedzialne za stres oksydacyjny (i nasze zmarszczki). Spotkałam się również z badaniami, które udowadniają, że promieniowanie niebieskie opóźnia proces regeneracji skóry [5]. Uszkodzenie naturalnej bariery skutkuje zmniejszoną zdolnością do zatrzymywania wody komórkowej, a nasza skóra staje się bardziej podatna na zagrożenia z środowiska. Wynik? Pojawiają się przebarwienia i drobne zmarszczki.


Problem zauważyli też chińscy naukowcy, którzy zaprojektowali ekran dotykowy, w którym promieniowanie niebieskie wykorzystywane jest do katalizowania reakcji antybakteryjnych [6]. Fale promieniowania niosą ze sobą pewną energię, która aktywuje reakcję niszczenia błony komórkowej bakterii. Myślę, że to również jest dowód na niszczący charakter tych fal świetlnych. 

Do tej pory postało kilka produktów chroniących przez szkodliwym promieniowaniem. Podrzucam link do jednego z nich: KLIK . Jak widzicie ceny są kosmiczne! 

Nie namawiam nikogo z Was do stawiania sobie rygorystycznych zasad korzystania z telefonu. Proponuję nakładać na twarzy i szyję krem z SPF 25 lub większym blokerem. Oczywiście im większy wskaźnik SPF w kremie tym lepsza ochrona. Niestety kremy z wysokimi filtrami lubią się bielić na skórze i wyglądamy wtedy śmiesznie. Nie nadają się one jako baza pod makijaż... Nie ma rozwiązania idealnego, dlatego z niecierpliwością wyczekuję nowych pomysłów ochrony przed blue light.

Literatura:

[1] Nagi, S Gupta, R. Manohar, A. Srivastava, Spectrocopic studies of commercial LED lights & The emerging dancer of “Blue - Light Hazard”, IRJET Journal, 2017, 4, 602 - 604. 
[2] C. Cajochen, S. Frey, D. Anders, J. Spati, M. Bues, A. Pross, R. Mager, A. Wirz-Justice, O. Stefani, Evening exposure to a light-emitting diodes (LED) – backlit computer screen affects circadian physiology and cognitive performance, J. Appl Physiol, 110, 1432-1438, 2011.
[4] J. Krutmann, A. Bouloc, G. Sore, B. Bernard, T. Passeron, The Skin Aging Exposome, Journal Of Dermatological Science, 2016.
[5] M. Denda, S. Fuziwara, Visible Radiation Affects Epidermal Permeability Barrier Recovery: Selective Effects of Red and Blue Light, Journal of Investigative Dermatology, 2008, 128, 1335 - 1336.
[6] Z. Xiang, M. Liu, F. Al, X. Ding, P. Qiu, T. Chen Y. Yang, H. Wu, H. Xin, X. Wang, “Less Blue, More Clean”: Cu2O nano-cubic functionalized hydrogel for the energy transformation of light-emitting screens, RSC ADV., 2018, 8, 5468.
Creams with glycerine - why are they moisturize?

Creams with glycerine - why are they moisturize?


Dziś trochę o kremach...

W kremach głównym składnikiem jest gliceryna. Wykorzystywane są jej higroskopijne właściwości, czyli zdolność przyciągania cząsteczek wody. Gliceryna łapie wodę zawartą w najgłębszej warstwie naszej skóry lub tę zawieszoną w postaci pary wodnej w powietrzu,  i utrzymuje ją w naskórku. Dlatego tak ważne jest, aby nawadniać nasz organizm również od środka pijąc duże ilości napojów. Dodatkowo, nałożony produkt tworzy film na powierzchni skóry, który zapobiega wyparowaniu wody z naskórka.

Składniki odżywcze przenikają do skóry dzięki gradientowi stężeń. Jest to proces przechodzenia cząsteczek z ośrodka o dużym stężeniu do ośrodka o małym stężeniu, aż do momentu wytworzenia się stanu równowagi. Kremy są nasycone składnikami aktywnymi (posiadają duże stężenie), natomiast w skórze ich brakuje (małe stężenie). Substancje aktywne przechodzą z kremu do skóry i właśnie w ten sposób odżywiają ją. W tym procesie bierze udział tylko powłoka bezpośrednio stykająca się ze skórą, dlatego nie warto nakładać grubej warstwy preparatu. Lepiej jest nałożyć kilka, w pewnych odstępach czasowych, tak aby każda mogła wchłonąć. Inaczej na skórze pozostaje tłusta mazia, z której wyparowała woda przez co składniki aktywne nie miały możliwości przeniknąć dalej.

***

Today, I'm going to write about creams. But not too much not to run out of the topic.

I present you the mechanism of moisturizing properties of glycerine.

Glycerol (or glycerine) is a compound which is hygroscopic. It means that it's able to absorb water molecules. Glycerine pulls the water from the deepest layer of the skin and keeps it in the epidermis. That's why it is so important to drink large amounts of water during a day. It also catches water vapour from the atmosphere and moisture stratum corneum. Cream makes a film on the body which prevents water evaporation from the skin.

Active ingredients penetrate the skin due to concentration gradient. This is a process of molecule transition from a high concentration to a low concentration until an equilibrium. Creams are saturated with the active ingredients (they have a high concentration) but there is the active ingredients shortage in the skin (low concentration). Active substances pass from creams into the skin and nourish it. The most important is the place where cream film contacts with the skin - there happens the process. It is better to apply several thin layers than thick one because skin absorb active ingredient with the water transport. 




Lipcowy Vogue i małe pychotki. Dziękuję jeszcze raz za ten francuski prezent!
Copyright © 2014 Hiszpanka , Blogger