Płyny micelarne a płaszcz hydrolipidowy

Płyny micelarne a płaszcz hydrolipidowy



✕ Zapomnij o płynie micelarnym 2 w 1 ✕


Żaden płyn micelarny czy też woda micelarna nie zastąpi tonizacji twarzy. W poprzednim tekście pisałam o tym, że płyny micelarne zawierają detergenty, a teraz czas rozwinąć ten temat. Według mnie płyny micelarne uszkadzają naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka. 

Czy w ogóle jest ten płaszcz hydrolipidowy? 

Płaszcz hydrolipidowy to nic innego jak martwe komórki skóry połączone spoiwem złożonym z 50% ceramidów, 30% cholesterolu oraz 20% kwasów tłuszczowych NNKT, których 10% stanowi kwas linolowy (należący do kwasów Omega 6). 


Teraz pewnie myślicie sobie "przecież ja regularnie usuwam martwy naskórek peelingiem". 

Wbrew pozorom te martwe komórki skóry też są ważne. Płaszcz hydrolipidowy, który tworzą odpowiada za utrzymanie wilgotności w naskórku. Zapobiega nadmiernemu parowaniu wody z przypowierzchniowych warstw skóry, które spowodowane jest czynnikami zewnętrznymi. Może to być nadmiernie suche pomieszczenie (przecież mamy sezon grzewczy), albo silny i ostry wiatr lub też słońce latem. Płaszcz hydrolipidowy pełni funkcję ochronną. Tworząc szczelny „mur” zapobiega przenikaniu drobnoustrojów w głąb skóry, natomiast dzięki odpowiedniemu, lekko kwaśnemu pH, na poziomie 4,5 - 6 sprzyja rozwojowi korzystnej mikroflory bakteryjnej.

➳ Spójrz na składy poniżej



Podkreśliłam INCI popularnych detergentów. Moim zdaniem nawet "delikatny" detergent taki jak Sodium Cocoamphoacetate narusza płaszcz hydrolipidowy. Surfaktakty składają się z dwóch części: części hydrofilowej (takiej, która rozpuszcza się w wodzie) i hydrofobowej (takiej, która nie rozpuszcza się w wodzie ale za to rozpuszcza się w tłuszczach). Kiedy nakładasz kosmetyki z detergentami na twarz orientują się one tak, że część hydrofobowa wtapia się lipidy, a część hydrofilowa kieruje się w stronę cząsteczek wody.

Spłukując kosmetyk wodą całkowicie zmywacie z siebie naturalną ochronę przed drobnoustrojami. Wasza skóra jest odsłonięta i robi się podatna na podrażnienia. Spójrzcie jeszcze na skład 3 płynu micelarnego. Wśród wymienionych składników zobaczycie Sodium Chloride. Pewnie większość z Was już wie, że to najzwyklejsza sól kuchenna. W kosmetykach pełni funkcję zagęstnika układów detergentowych. Pamiętacie jak zachowuje się zraniona skóra, która zetknie się z solą? Uff... Ból jest okropny. To dość skrajny przykład, ale świetnie pokazuje, że to substancja drażniąca, która szkodzi naszej skórze.

➳ Podsumowując 

✤ Płyny micelarne tylko do demakijażu. 
✤ Zawsze spłukuj płyn micelarny wodą.
✤ Nie nadużywaj mycia twarzy, dwa razy dziennie w zupełności wystarczy.
✤ Nakładaj tonik po zmyciu makijażu, który przywróci na twarzy kwaśne pH. 

Kilka słów o płynach micelarnych

Kilka słów o płynach micelarnych


Piszę ten tekst walcząc z przeziębieniem, które koniec końców dopadło i mnie. Nie jest to najlepszy dla mnie czas, ale cóż zrobić. 

Kolejne pomysły na teksty przychodzą same, najlepiej porozmawiać z przyjaciółkami o ich wątpliwościach w doborze kosmetyków. A takich pojawia się coraz więcej, jak choćby oczyszczanie twarzy i robienie poprawnego demakijażu. Ostatnimi czasy dużo się o tym mówi. 
Jest grupa zwolenników metody OCM (z ang. Oil Cleansing Method) i grupa stosująca płyny micelarne. Chyba niewiele osób używa jeszcze mleczka do demakijażu, co z resztą widać na sklepowych półkach. 

Płyn micelarny jest reklamowany jako produkt, który świetnie radzi sobie z mocnym makijażem, makijażem wodoodpornym itp. Jakie jest nasze rozczarowanie, gdy przychodzi do zmywania makijażu oka, trzemy i trzemy a tusz do rzęs zamiast zostać na waciku,  tworzy wokół oka ciemne plamy jak u pandy 🐼. Efekt końcowy: Makijaż rozmazany, a skóra podrażniona.
Nie jestem zwolennikiem stosowaniu płynów micelarnych. Każdy podrażniał moją cerę i jestem zrażona do tego typu produktu. Teraz wiem, że dobry płyn micelarny powinien zawierać w swoim składzie poloxamer czyli surowiec odpowiedzialny za tworzenie miceli. Odsyłam Was do Wikipedii, ponieważ tam ktoś mądry bardzo fajnie opisał czym są owe micele ➳ klik

Niestety większość płynów micelarnych zawiera dużo środków powierzchniowo-czynnych (substancji myjących) takich jak kokamidopropylobetaina (INCI: Cocamidopropyl Betaine) lub Sodium Cocoamphoacetate itd. Takie same składniki występują w żelach pod prysznic lub trochę lepszych mydłach w płynie. Po co kupować osobno kosmetyk skoro podobny stoi już na naszej umywalce? Jeśli Twój płyn micelarny mocno się pieni to sygnał, że zawiera dużo składników myjących, a tych nie chcemy, ponieważ to one naruszają naturalny płaszcz hydrolipidowy naszej skóry i powodują przesuszanie. 
Moja rada: zwracajcie uwagę na kolejność składników. Im wyżej jest poloxamer tym lepiej. 

Moim zdaniem płyn micelarny oczyszcza skórę tylko powierzchownie. Nasączamy nim wacik, którym następnie jedynie przecieramy twarz. Według mnie to za mało, aby wniknąć w pory i rozpuścić zalegające w nich sebum. Zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie oczyścić porów w 100%, jednak uważam, że kosmetyki, które są gęste (posiadają większą lepkość) i te, które można nałożyć na twarzy ręką, a następnie wmasować w skórę, lepiej wnikną w jej strukturę i rozpuszczą sebum. 

Drugą kwestią jest modne hasło "3 w 1", o którym już kiedyś pisałam. Część kobiet wcale nie zmywa płynu micelarnego wodą po demakijażu twarzy. Są też takie, które zmywają go, ale nakładają wacikiem kolejną warstwę jako tonik. Jak wspomniałam wyżej, płyn micelarny zawiera detergenty, które wysuszają, podrażniają i powodują uczucie ściągnięcia. Zrezygnuj z nakładania kremu na płyn micelarny. Według mnie tonik jest niezbędny w prawidłowej pielęgnacji skóry twarzy. Tylko tonik przywraca kwaśne pH, którego boją się wszystkie bakterie i to właśnie ten kosmetyk przygotowuje twoją skórę do kolejnego etapu. 

Poszukuję ciekawych publikacji, które mogłyby pokazać Wam w prosty sposób dlaczego micele tworzone przez Poloxamer są "lepsze" od tych tworzonych przez np. Polysorbat 20 (INCI: Polysorbate-20). Myślę, że jeszcze kilka dni chorowania i będę mogła potwierdzić hipotezę, która zrodziła się w mojej głowie. 

A tym czasem... Dobrej niedzieli i nie dajcie się zarazkom!
Dlaczego nie wolno stosować witaminy D w kosmetykach?

Dlaczego nie wolno stosować witaminy D w kosmetykach?


Po poprzednim poście nasuwa się pytanie: Dlaczego właściwie witamina D3 widnieje na Liście substancji zakazanych w kosmetyce? 

Nie znalazłam do tej pory żadnego źródła, które jednoznacznie odpowiedziałoby na to pytanie. 

Domyślałam się, że stało się tak ze względu na budowę chemiczną tej substancji i związane z tym określone działanie na organizm. 

➳ Jaka jest rola witaminy D?

Jesteśmy na etapie gdy witamina D jest syntetyzowana w komórkach skóry (keratynocytach). Następnie stamtąd jest ona transportowana za pomocą odpowiedniego biała (takiego biologicznego samochodu) do wątroby. Tam ulega przekształceniu w kalcytriol ➳ aktywny hormon, który kontroluje całą gospodarkę wapniowo-fosforanową [1]. Mówiąc prościej: to dzięki tej substancji, czyli aktywnej postaci witaminy D, nasz organizm dostaje informacje, że ma za mało wapnia lub fosforu do prawidłowego funkcjonowania i musi go sobie pobrać z pokarmu. Pojawia się też coraz więcej artykułów, które dowodzą jak bardzo witaminy D potrzebuje mózg do prawidłowego rozwoju [2]. 


Znacie teraz podstawową funkcję witaminy D w naszych organizmach. Czas na kilka podstawowych właściwości. Witamina D jest związkiem lipofilowym ➳ świetnie rozpuszcza się w tłuszczach. Bez problemu przenika przez skórę. Dodatkowo musicie wiedzieć, że możemy wydalić niewielkie ilości witaminy D, reszta jest akumulowana. Dlatego gdybyśmy kupili balsam z witaminą D i aplikowali go codziennie po wieczornej kąpieli na całą powierzchnię ciała nastąpiłoby nadmierne wchłanianie witaminy D. W końcu skóra to największy organ jaki mamy. Z kolei nadmiar witaminy D powoduje przede wszystkim odkładanie wapnia w tkankach miękkich na przykład nerki, wątroba czy serce ♥ [3]. 

Cholekalcyferol, choć wciąż nazywany potocznie witaminą D, jest hormonem [4]. Reakcje hormonalne pełnią bardzo ważną rolę w prawidłowej pracy organizmu i dlatego muszą pozostać pod kontrolą. Kosmetyk zawierający witaminę D musi zostać zarejestrowany jako lek, a wtedy, jak się domyślacie, nie byłby już kosmetykiem tylko lekiem. Rejestracja leków nie jest ani szybka ani tania, dlatego łatwiejszym okazało się znalezienie drogi alternatywnej. 

Jeśli zaciekawił Was temat to zajrzyjcie do publikacji poniżej. 
Cieszcie się wolnym czasem z rodziną i pamiętajcie: świątecznego piernika nigdy za wiele! ♥

Literatura: 

[1] J. M. Berg, J.L. Tymoczko, L. Stryer, Biochemia, Wydawnicto Naukowe PWN, 2011. 
[2] D. W. Eyles, T.H.J.Burne, J. J. Mc Grath, Vitamin D, effects on brain development, adult brain function and the links between low levels of vitamin D and neuropsychiatric disease, Frontiers in Neuroendocrinology, 2013, 47-64. 
[3] F. Alshahrani, N. Aljohani, Vitamin D: Deficiency, Sufficiency and Toxicity, Nutrients 2013, 5, 3605-3616. 
[4] https://pubchem.ncbi.nlm.nih.gov/compound/Vitamin_D3#section=Top

Witamina D na Liście substancji zakazanych

Witamina D na Liście substancji zakazanych


Czy przyszło komuś do głowy, że istnieje witamina, której nie wolno stosować w kosmetykach? A jednak! W dzisiejszym poście wyjaśnię Wam jak witamina D3 znalazła się w kosmetykach pomimo Listy substancji zakazanych dołączonej do Rozporządzenia UE z 2009 roku [1]. 


Prym w branży wiedzie od dłuższego czasu znane wszystkim trio: witamina A, E i C. Chyba nie istnieje bez nich żaden kosmetyk. Jednak pielęgnacja tak jak moda - szybko się zmienia.

Tematem powtarzanym na wszystkich targach kosmetycznych jest szybki styl życia, ekologia, ale przede wszystkim smog, a hitem tego lata okazały się kosmetyki chroniące przed pełnym spektrum promieniowania UVA/UVB/HEVL/IR. Witamina D świetnie łączy się z tymi tematami, pasuje do całego "story" wymyślonego przez działy marketingu, a w dodatku pozwala wyróżnić się na tle konkurencji. I tu zaczyna się clou całego tekstu…


Światowa Organizacja Zdrowia apeluje o potrzebie dodatkowej suplementacji witaminy D ze względu na nowoczesny tryb życia milenialsów. U większości populacji pojawił się duży deficyt witaminy D co może prowadzić nawet do powstania nowotworów. Czy nie jest tak, że rano wychodzimy z domu do samochodu, następnie z samochodu do biura, gdzie spędzamy 8 godzin w pracy (albo nawet więcej) i wracamy kiedy już zapadnie wieczór? Nie przebywamy na świeżym powietrzu tyle ile powinniśmy [2]. Musicie wiedzieć, że witamina D jest wyjątkowa, ponieważ możemy wyprodukować ją sobie sami [3]. Wystarczy, że oddamy się na dłuższą chwilę promieniom słonecznym i gotowe!


Jednakże... Powiedzmy sobie szczerze, zimą prawie nie widzimy słońca, a co dopiero mówić o wystawieniu kawałka gołej skóry, żeby dostarczyć odpowiednią dawkę promieniowania potrzebą do produkcji witaminy D. Kiedy temperatura sięga -5 stopni Celsjusza jedynie mój nos wystaje znad szalika (też tak macie?). A to zdecydowanie za mało. 

Latem, jako świadomy konsument XXI wieku, nakładam na siebie warstwy kremu z filtrem. Naukowcy twierdzą, że już bloker SPF 30 znacznie redukuje produkcję witaminy D w skórze [2]. I co teraz? Ryzykować rakiem skóry czy produkować witaminę D?

Niedobór witaminy D jest widoczny w całym organizmie. Wszyscy wiemy, że jej brak jest szkodliwy dla układu kostnego, ale okazuje się, że również niekorzystnie wpływa na kondycję skóry.

Jaki wpływ ma witamina D na naszą skórę? 


Witamina D reguluje proliferację naskórka w warstwie podstawnej [4] i przyczynia się do różnicowania keratynocytów, które tworzą górną warstwę naskórka. Innymi słowy szybkie, niekontrolowane namnażanie się komórek (poliferacja) powoduje szybsze starzenie się skóry. Witamina D stabilizuje ten proces.

Jak w takim razie ominąć zakaz Unii Europejskiej i wypełnić lukę, która powstała? 

W produktach dostępnych w sklepach, nie została użyta witamina D w czystej postaci lecz jej prekursor - prowitamina D. Jego chemiczna nazwa to 7-dehydrocholesterol (7-DHC). W skórze ulega przemianie dwuetapowej do właściwego związku. Dlatego na etykietach kremów widnieje "Pre-D3" lub "D Pro". Ważne jest jednak to, że wciąż potrzeba słońca, aby aktywować reakcję przemiany. 

Wymyślono jak zjeść ciasto i mieć ciastko. Używałyście już taki produkt? Może zauważyłyście poprawę kondycji skóry twarzy? Piszcie swoje opinie. Możliwe, że właśnie tego potrzebuje nasza skóra!








Literatura: 

[1] ANNEX II (CosIng 2), List of substances prohibited in cosmetic products. 

[2] M. F. Holick, T. C Chen, Vitamin D deficiency: a worldwide problem with health consequences, The American Journal of Clinical Nutrition, 2008, 87, 1080S– 6S.

[3] R. Nair, A. Maseeh, Vitamin D: The “sunshine” vitamin, Journal of Pharmacology and Pharmacotherapeutics, 2012, Vol 3, Issue 2. 

[4] D. D. Bikle, Vitamin D metabolism and function in the skin, Molecular and Cellular Endocrinology, 2011, 347 80–89.

D.D. Bikle, Vitamin D and the skin.

Spędź ze mną sobotę

Spędź ze mną sobotę


Uwielbiam każdą porę roku! Jednak najbardziej ze smutkiem żegnam lato. Co roku mam wrażenie, że te 3 miesiące mijają niezwykle szybko. Nigdy nie mogę nacieszyć się słońcem, ciepłem i wszystkimi możliwościami jakie lato ze sobą niesie. 
Gdy nadchodzi październik umilam sobie ten czas jak tylko mogę. W domu ogrzewam się delikatnym światłem świec, piekę aromatyczne ciasto dyniowe i przygotowuję zapas różnych rodzajów herbat na zimowe wieczory. 
Zabieram Was dzisiaj do mojego świata. Spędźcie jesienny weekend z Hiszpanką!

Najpierw pożywne śniadanie! 

Odkąd zaczęłam pracę na pełen etat nie jadam regularnie śniadań. To błąd. Staram się to nadrabiać w autobusie jabłkiem lub owsianką na wynos, ale jestem zdecydowanie osobą, która woli celebrować śniadania w dni wolne. Gotuję wtedy jaglankę na mleku kokosowym lub przygotowuję tosty francuskie z owocami. Lubicie zdrowe śniadania? Celebrujecie ten czas z rodziną lub przyjaciółmi? Ja to uwielbiam i mogłabym tak jadać codziennie (pst... Ale nie o 6 rano)!


***

I love every season! However, I say goodbye to summer with sadness. Every year these three months go by so quickly. I'm not enough with the sun, warmth and all the possibilities that summer brings with.

When October comes, I try to make this time happy, colorful and cozy. I decor my house with a delicate light of candles, bake an aromatic pumpkin pie and buy many types of tea for winter evenings.

Today, I take you to my world. Spend an autumn Saturday with Hiszpanka!

Start the day with delicious breakfast!

I don't eat breakfast regularly since I've started working full-time. It isn't good and healthy - I know. I eat something in the bus but I am definitely the person who prefers to celebrate breakfast when I have a days off. Today I've prepared a millet with coconut milk. Do you like it? Do you eat lazy breakfast at the weekend? I love it!
Do śniadania obowiązkowo kawa. Duża, z mlekiem - leniwie rozbudzanie trwa w najlepsze...

W tym roku październik rozpieszcza piękną pogodą. Mam wrażenie, że lato nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Dlatego w takie weekendy jak ten spędzam czas na świeżym powietrzu. Wychodzę na spacer nad morze lub pobiegać do parku. W drodze do Oliwskiego Parku Krajobrazowego spotkaliśmy drzewa, których pnie były otulone kolorowymi "swetrami" ;).


***

Breakfasts are made to drink cup of coffee! Big and milky - sweet laziness lasts in the best way possible...


This October spoils us with beautiful weather. Summer hasn't said the last word yet. I spend my time outdoors when the temperature is so nice. I go for a walk by the sea or go to the park. During walking to Oliwa Park I met a beautiful trees. Someone dress them up in the sweaters ;).


W parku było cudownie! Ciepło, cicho, pachnąco, kolorowo... 

The park was wonderful! Warm, so quiet and colorful...


Wracając zahaczyłam o targ. Jesienią pojawiają się owoce, które uwielbiam dodawać do ciast. Maliny, jabłka, śliwki... Idealne do crumble kiedy napadnie Was ochota na coś słodkiego... 


***

I went to the market when I was coming back home. There are all fruits I love to add to cakes. Raspberries, apples, plums... Perfect for crumble when you feel like something sweet.



Nie dajcie się jesiennej dekadencji. Jedzcie kolorowo, wychodźcie na spacery, spójrzcie w górę na korony drzew. Jesień jest piękna! 


***

So don't let the decadence ruin your autumn. Eat colorful, go for walk, look up at the crowns of trees. Autumn is beautiful!




Peeling skóry głowy

Peeling skóry głowy


Jeśli borykacie się z problem przetłuszczających się włosów lub drapiąc się po głowie zostaje Wam za paznokciami martwy naskórek głowy to wcale nie musi to od razu oznaczać problemów z łupieżem. Możliwe, że stosujecie zbyt łagodny szampon, który nie wymywa dokładnie skóry głowy z zanieczyszczeń i sebum. 
W moim przypadku problem pojawił się, gdy używałam szamponów nawilżających z dużą zawartością gliceryny. Miałam wrażenie, że po umyciu włosy są oblepione przez kosmetyk i po kilku godzinach wyglądały źle. Myjąc włosy codziennie zaczęła mnie swędzieć głowa. Myślałam, że skóra głowy jest przesuszona i stąd taki efekt, dlatego dalej kupowałam szampony delikatne, nawilżające. Wiedziałam, że nie mam łupieżu, ponieważ na ubraniach nie było charakterystycznych białych płatków. Zapisałam się wtedy badanie trychologiczne, gdzie dermatolog powiedziała, że funduję swojej skórze głowy wieczne nawilżenie nie czyszcząc jej odpowiednio. 
Zaczęłam kupować dwa rodzaje szamponów. Jeden oczyszczający, na bazie SLS lub SLES, ale bez dodatku soli zagęszczających, takich jak NaCl, które bardzo wysuszają skórę głowy. Drugi łagodny, regeneracyjny, dobrej jakości, żeby odżywić włosy (najlepiej z kwasem mlekowym, który poprzez domykanie ich łusek wygładza włosy i dodaje blasku). 

Działanie szamponu można też wzmocnić przez dodanie do niego drobinek peelingujących

Spróbujcie zrobić domowy peeling do skóry głowy z kawy lub cukru. Po zaparzeniu kawy zostawcie fusy w miseczce, dodajcie do niej 1 dozę szamponu i umyjcie tak włosy pierwszy raz. Drugi raz proponuję Wam użyć samego szamponu, żeby dobrze wypływać drobinki. 
W moim przypadku kawa się nie sprawdziła - trochę przeszkadzał mi jej zapach i nie zawsze udało się ją dokładnie wypłukać. Cukier za to jest idealny, nie nadaje włosom żadnego zapachu i łatwiej się do pozbyć. 

***  

If you are struggling with the problem of fatty hair or if you see white skin sculp on your fingers after scratching head it doesn't necessarily mean that you have dandruff. It is possible that you're shampoo is too gantle and it doesn't  wash your scalp well from impurities and skin sebum.
I saw this problem when I used to wash my hair moisturizing shampoo with a high content of glycerin. After shower I had an unpleasant feeling that my hair is covered with something, they were smooth but heavy. After few hours they looked bad. Washing my hair every day makes my sculp began to itch. I thought that the skin scalp is dry so I continued to buy delicate, moisturizing shampoos. I knew I did not have dandruff because there were no characteristic white flakes on my shoulders. I signed up for the trichological consultation where the dermatologist said that I moisturize and oil my scalp too much without cleaning it properly.
Now, in my bath you can find two types of shampoos. One of them is based on SLS or SLES but it doesn't contain NaCl which can really dry the scalp. This one cleans perfectly my head from dead skin cells. The second one is gentle, regenerative and it has got a good quality. I buy it to nourish my hair.

I also add some peeling to give the shamoo stronger purifing properties.

You can try with homemade coffee or sugar scalp scrub. After brewing coffee, leave coffee grains in the cup, add 1 dose of shampoo to it and wash your hair using this mixture. Then, I suggest you to wash hair one more time useing only shampoo to remove all coffee from the head.
When it comes to me coffee don't work - I don't like the smell of coffee because it isn't fresh and another minus, it was hard to rinse it well. Sugar is perfect for me. It doesn't leave any fragrance and it is easier to wash off.

Twoja skóra może spać lepiej, Ty również!

Twoja skóra może spać lepiej, Ty również!



Hej! Zacznijmy sypiać z roślinami!

Dobrze przeczytałyście. :D Rośliny doniczkowe pomogą Wam ,Dziewczyny, w utrzymaniu zdrowego wyglądu skóry, szczególnie podczas snu. Warto mieć je w swojej sypialni. Naukowcy NASA odkryli, że rośliny domowe są świetnymi , naturalnymi filtratorami powietrza. Celem tych badań (Clean Air Study) było wytypowanie roślin, które mogłyby posłużyć do produkcji tlenu i oczyszczania powietrza na stacjach kosmicznych.

Test przeprowadzono w hermetycznie zamkniętym laboratorium, w którym zmierzono ilość lotnych substancji chemicznych. Po pewnym czasie badania jakości powietrza wykazały redukcję związków toksycznych a wzrost zawartości tlenu w pomieszczeniu.

Okazało się, że dracena i chryzantema, są nie tylko łatwe w pielęgnacji, ale i doskonale oczyszczają powietrze z toksycznych chemikaliów, takich jak: amoniak, trójchloroetylen czy benzen.




Jakie niebezpieczne związki chemiczne mogą znajdować się w Waszych mieszkaniach?

1. Formaldehyd - jest konserwantem np. w lakierach do paznokci. Zielenicy Sternberga, zwanej też czubiastą, udało się w ciągu 24 godzin zredukować zawartość formaldehydu o 90%! To robi wrażenie!

2. Ksylen - to związek konserwujący drewno.

3. Benzen - zawierają go kleje i lakiery.

4. Smog elektromagnetyczny - to promieniowanie urządzeń elektrycznych, których niestety mamy coraz więcej w domach. Pisałam jakiś czas temu o promieniowaniu niebieskim, które jest wyjątkowo szkodliwe dla skóry (kliknij tutaj, aby przeczytać).

5. Nikotyna i substancje smoliste - tu nie trzeba nikomu mówić, że źródłem tych związków są papierosy i dym tytoniowy.


Naukowcy radzą, aby na każde 9m² powierzchni, przypadała co najmniej 1 roślina - im większa tym lepiej.

Spójrzcie poniżej, które rośliny wykazują właściwości oczyszczania powietrza i mogą być naturalnymi filtrami w Waszych domach:

Dracena obrzeżona: usuwa z powietrza formaldehyd, trójchloroetylen i ksylen. W trakcie przeprowadzonych przez NASA testów udało się jej w ciągu doby obniżyć zawartość formaldehydu nawet o 70%!

Epipremnum złociste: to roślina pnąca, która usuwa benzol, formaldehyd i ksylen. Potrzebuje niewiele światła do życia, ale uwaga - jest trująca.

Zielistka Sternberga: jej magazynujące wodę korzenie pozwalają obejść się przez jakiś czas bez podlewania (ja też zasuszam wszystkie kwiaty, które dostaję). Zielistka obniża w powietrzu zawartość formaldehydu oraz ksylenu.




Paprotka Kimberly Queen: dobrym miejscem dla niej jest łazienka, ponieważ świetnie neutralizuje szkodliwe związki z kosmetyków, dezodorantów i perfum.

Figowiec Benjamina: rozkłada formaldehyd pochodzący z mebli, farb i dywanów, i tu bardzo ważna informacja: jest to bardzo mało wymagająca roślina ;).

Nefrolepis wyniosły: to paprotka usuwająca formaldehyd i ksylen z powietrza, przy okazji jest bardzo dobrym nawilżaczem powietrza.

Aloes zwyczajny: aktualnie bardzo popularny sukulent, którego miąższ posiada właściwości łagodzące. W nocy wytwarza tlen w procesie fotosyntezy i również doskonale nawilża powietrze.

Noc to wspaniały czas regeneracji całego organizmu, również naszej skóry. Pamiętaj, że możesz zwiększyć efektywność tego procesu poprzez otaczanie się roślinami. Więcej tlenu w twojej sypialni oznacza, że Wy i Wasza skóra będziecie lepiej oddychać powietrzem wolnym od toksyn a dzięki temu będziecie lepiej spać.

A teraz życzę Wam dobrej nocy i wypoczętej skóry Kochani!


***

Hey! Let's start sleep with plants! :D

Plants can help you to have healthy skin, especially while you are sleeping.  NASA scientists have discovered that indoor plants are great air filtrators. The purpose of Clean Air Study was to identify plants that could be used to produce oxygen and purify air at space stations.

The test was carried out in a laboratory which was hermetically closed. First, the scientists measured amount of volatile chemical substances. After some time, air quality tests showed reduction of toxic compounds and increase of oxygen content in the room.

It turned out that dracaena and chrysanthemum are not only easy to care for but also perfectly clean the air from toxic chemicals such as: ammonia, trichlorethylene or benzene.

What dangerous substances can be found in your house?

1. Formaldehyde - a preservative for example in nail polishes. Sternberg's green-leaved, also known as spotted? Is able to reduce formaldehyde by 90% during 24 hours!

2. Xylene - a wood preservative compound

3. Benzene - you can find it in adhesives and varnishes

4. Electromagnetic smog -  radiation of electrical devices which we cannot live without it. I wrote some time ago about blue radiation which is extremely harmful for your skin (click here to read).

5. Nicotine and tar - I think I don't have to tell anyone what the source of these compounds is.
Researchers advise at least 1 plant for every 9m², the higher  plant is, the better effect it has got.

Take a look below which plant have air cleaning properties and which one can be natural filters in your bedroom:

Dracaena marginata removes formaldehyde, trichlorethylene and xylene from the air. NASA researches showed that this plant is managed to reduce the formaldehyde up to 70% during 24 hours!

Epipremnum aureum: this climbing plant that removes benzene, formaldehyde and xylene. It doesn't need a lot of light to live but be careful - it contains poison.

Chlorophytum: this plant has got a water-storing roots. Good option if you very good in forgetting about watered or if you are most time out of town. This plant lowers the content of formaldehyde and xylene in the air.

Nephrolepis obliterata - bathroom is a very good place for it because it perfectly neutralizes harmful compounds from cosmetics, deodorants and perfumes.

Ficus benjamina decomposes formaldehyde from furniture, paints and carpets. And one very important thing… It also doesn't need your attention as well.

Nephrolepis exaltata Schott is a fern that removes formaldehyde and xylene from the air and by the way this is very good air humidifier.

Aloe vera - another natural air humidifier, very popular nowadays succulent whose pulp has got wonderful properties. It produces oxygen in the process of photosynthesis at night.


Night is a great time to regenerate the whole body, including your skin. Remember that you can increase the efficiency of this process by surrounding yourself with plants. More oxygen in your bedroom means that you and your skin will breathe with air free of toxins and sleep better.

So... Good night everyone! Sleep well in clean air!



Literatura: 

B. C. Wolverton, J. D. Wolverton, Plants And Soil Microorganisms: Removal of Formaldehyde, Xylene, and Ammonia from the Indoor Environment,  Journal of the Mississippi Academy of Sciences, 1993, Vol. 38, No.2. 


Poradnik NASA/NASA Graphic: Klik 



Copyright © 2014 Hiszpanka , Blogger